Menu
kultura / lifestyle / Życie

Hallo, ich bin Wiola, czyli po co uczyć niemieckiego dzieci i siebie? Poznajcie 15 powodów

Gdybym miała wskazać jeden, jedyny przedmiot w szkole, który jest dla mnie, jako rodzica, najważniejszy, byłby to język obcy. Wiedza na temat biologii, geografii, historii jest na wyciągnięcie ręki. Wszystko możemy znaleźć w coraz to ciekawszych książkach popularnonaukowych, programach czy też w internecie. Umiejętności matematyczne, które są potrzebne w dorosłym życiu ograniczają się do tego, czego uczą się dzieci we wczesnych latach szkolnych. A bez znajomości języka dziecko ma zamkniętą furtkę do szerszego poznawania świata. Dzięki językom możemy podróżować, pracować w różnych miejscach na świecie, poznawać nowe zakątki świata, ludzi, kultury, poszerzać swoje granice. W tej chwili zdolność posługiwania się językiem angielskim jest niemal obowiązkowa i może przez to okazać się niewystarczająca.

Jak już mogliście się domyślić, czytając tytuł, dzisiejszy wpis będzie dotyczyć języka niemieckiego. Jest on językiem ojczystym dla ponad 100 milionów ludzi. To Niemcy przyznają największą liczbę stypendiów polskim studentom, wyprzedzając Wielką Brytanię i Francję. Co więcej, niemal 40% wszystkich turystów przybywających do Polski pochodzi z Niemiec. Polacy z kolei 35% swoich podróży zagranicznych odbywają do krajów niemieckojęzycznych. 

Dlaczego piszę Wam dzisiaj akurat o języku niemieckim? Cofnijmy się najpierw o 30 lat i poznajcie małą Wiolę, która pokochała ten język, gdy zobaczyła pierwsze bajki na śnieżącym ZDF-ie czy ARD.

Czy coś Wam to mówi?

Potem pojawiły się w naszym domu wielkie, kilkusetstronicowe katalogi Otto czy Quelle. Całą rodziną wzdychaliśmy do tego, co się w nich znajdowało. W szkole podstawowej jedynym obcym językiem, jakiego się uczyłam, był język niemiecki. W gimnazjum zresztą też. Wtedy też wzdychałam do Steffena Möllera w „M jak miłość”, a nawet znalazłam sobie chłopaka, który miał niemieckie nazwisko z „ö”. Czułam się wtedy mniej więcej tak:

Teraz, co prawda nie mam styczności z językiem niemieckim na co dzień, ale jego znajomość bardzo mi pomaga. W czym? Już wyjaśniam.

Po co uczyć się języka niemieckiego?

1. Żeby móc odwiedzać ciekawe miejsca, które kryją się tuż za naszą zachodnią granicą

My do Niemiec mamy bardzo blisko. Do samej granicy możemy dojechać w niecała godzinę. Na blogu już Wam pokazywałam niektóre świetne miejsca w Niemczech. Możecie je znaleźć w tym miejscu – Rodzinne miejsca w Niemczech.

2. Żeby łatwiej uczyć się języka angielskiego

Język angielski i niemiecki są ze sobą językowo ściśle powiązane. Nigdy nie uczyłam się języka angielskiego (w szkole miałam tylko niemiecki i francuski), a dzięki znajomości niemieckiego dogadam się na podstawowym poziomie i po angielsku. Zarówno niemiecki, jak i angielski należą do tzw. języków zachodniogermańskich i mają pewne podobieństwa, które zaczynają się już od słownictwa: Haus – house; grün – green, Montag – Monday.

3. Żeby lepiej poznać niemiecką kulturę

Niemiecki to język wielu znanych postaci. Dzięki jego znajomości możemy lepiej zrozumieć dzieła takich znanych osobistości jak: Goethe, Kafka, Grass, Mozart, Beethoven, Bach czy Wagner. Czytane lub słuchanie ich dzieł w oryginale daje nieporównywalnie większą satysfakcję. 

4. Żeby znaleźć lepszą pracę

Ponad ¼ wszystkich polskich produktów sprzedawana jest do Niemiec, które są tym samym najważniejszym partnerem handlowym Polski. Polscy pracodawcy coraz częściej potrzebują pracowników z dobrą znajomością języka niemieckiego. Podobnie jak w przypadku licznych niemieckich i międzynarodowych przedsiębiorstw, które są obecne na polskim rynku pracy i które wysoko cenią niemiecki jako drugi język obok angielskiego. 

5. Żeby zrozumieć etykiety na niemieckiej chemii

Nie wiem, czy tak jest w każdej części Polski, ale u nas w wielu miejscach można kupić tzw. chemię z Niemiec. Czy polska chemia różni się od tej niemieckiej? Okazuje się, że tak. Konsumenci w różnych krajach, mimo że kupują ten sam produkt, otrzymują inny skład. Produkty te mogą różnić się składem, stopniem zatężenia. koncentracją czy zapachem. Wynika to z oczekiwań konsumenckich i różnych przyzwyczajeń. Np. proces koncentracji proszków w Niemczech rozpoczął się kilkadziesiąt lat temu, u nas kilka lat temu. Polacy musza przyzwyczaić się do sypania mniejszej ilości proszku. Powinniśmy sypać tyle proszku, ile podaje producent. Jak sypiemy więcej, to on wcale nie będzie lepiej prać. Będziemy szkodzić środowisku. I Niemcy już o tym wiedzą. Polacy sypią za dużo proszku i dlatego polskie proszki są mniej skoncentrowane. Kupując niemiecką chemię i używając ją zgodnie z zaleceniami, możemy zaoszczędzić. Znając niemiecki, niemieckie etykiety nie będą dla nas problemem.

6. Żeby lepiej zrozumieć naszych sąsiadów

Jak już pisałam, Niemcy od zawsze byli mi bardzo bliscy. Również podczas naszych wyjazdów nigdy nie spotkałam się z niemiłymi zachowaniami ze strony Niemców. Zdarzało się nawet, że sami wychodzili z pomocą. Na przykład gdy na niemieckiej plaży moje dziecko weszło na pierwsze słupki falochronu, uśmiechnięty młody Niemiec, podszedł do niego, zdjął go ze słupków i próbował tłumaczyć po niemiecku, że nie można wchodzić na falochron. Niemcy pomogli też Grześkowi, gdy w tym roku w Chorwacji na campingu złapała nas straszna burza z ulewą, jakiej, nigdy nie widziałam. Utknęliśmy z dziećmi w restauracji. Nasz domek znajdował się kilometr od restauracji. Grzesiek postanowił, że pobiegnie do domku po samochód i po nas przyjedzie. Po drodze Niemcy dawali mu ręczniki, suszyli na swoim tarasie. To było niesamowicie miłe. Fajnych mamy sąsiadów.

7. Żeby wiedzieć, co znaczą nazwy niektórych żelków Haribo 😉

Kto z nas nie kocha żelków Haribo? Niemcy podbili świat żelków i w tej chwili nie mają żadnych konkurentów. Haribo są najlepsze. Zawsze, gdy widzę żeli Haribo, w mojej głowie rozbrzmiewają słowa z niemieckiej reklamy żelków:

Haribo macht Kinder froh!

Żelki Haribo mają mnóstwo smaków i kształtów i wszystkie opisane są po niemiecku. Dla mnie to bardzo ważny powód. 🙂

8. Żeby lepiej zrozumieć też gwarę śląską czy poznańską

Zarówno w gwarze śląskiej, jak i poznańskiej, można znaleźć wiele germanizmów. Często brzmią one jak spolszczone słowa niemieckie. Każdy, kto zna język niemiecki, domyśli, że Cug, to pociąg (niem. Zug), że glancować to czyścić, nadawać blask (niem. glänzen), że fyrtel to okolica (niem. Viertel), a sztynder to stojak (niem. Ständer).

9. Żeby ogarnąć zawiłości serialu Dark

Kto oglądał Dark, ten wie, że jest to jeden z najlepszych seriali na Netflixie. Główny bohater przenosi się w czasie, zaczynają pojawiać się przeróżne korelacje rodzinne. Żeby to wszystko ogarnąć, niemiecki na pewno okaże się pomocny.

10. Żeby rozwijać się w różnych dziedzinach

Język niemiecki jest znaczącym językiem nauki na całym świecie. Niemcy zajmują trzecią pozycję na świecie pod względem wkładu na rzecz nauki i rozwoju, a zagranicznym naukowcom chętnie przyznają stypendia badawcze. Niemcy przodują w wielu dziedzinach. BMW, Volkswagen, Daimler czy Audi przeznaczają miliardowe kwoty na badania i rozwój.

Przy okazji rozwoju technologii, bliska jest im dbałośc o ekologię. Zielona energia, ekologiczne uprawy i hodowle, największe na świecie targi żywności ekologicznej, a nawet ekologiczne stypendia i wsparcie badań na rzecz klimatu – to tylko część działań, na które warto zwrócić uwagę.

Z Niemiec pochodzą tacy projektanci jak: Karl Lagerfeld, Wolfgang Joop, Jil Sander i Philipp Plein, czy też takie marki ubraniowe jak: Adidas, Puma, Hugo Boss, Escada, Jack Wolfskin, New Yorker.

11. Żeby łatwiej się nam podróżowało

Niemieckie lotniska są jednymi z najlepiej skomunikowanych lotnisk w Europie. Często podróżując z Polski, i tak musimy przesiąść się w Niemczech. Oczywiście na lotniskach znajdziemy również informacje w języku angielskim, ale jednak znając niemiecki, szybciej możemy ogarnąć co, gdzie i jak oraz swobodnie porozmawiać z obsługą lotniska.

12. Żeby ćwiczyć swój mózg

Niemieckie słowotwórstwo jest niezwykle przejrzyste. Jeżeli jakieś słowo wypadnie nam z głowy, często łatwo i szybko możemy sobie je przypomnieć. Np. pralka to Waschmaschine (czyli maszyna do prania), biurko to Schreibtisch (stól do pisania), a lodówka to Kühlschrank (czyli zimna szafa). Niemcy są też mistrzami w tworzeniu super długich słów. Arbeitsunfähigkeitsbescheinigung to po prostu L4. Za krótkie? To co powiecie na Damenfussballweltmeisterschaftsqualifikationsspielübertragung? To nic innego jak transmisja z meczu kwalifikacyjnego mistrzostw świata w piłce nożnej kobiet. Chcecie jeszcze? No to łapcie. Grundstücksverkehrsgenehmigungszuständigkeitsübertragungsverordnung  oznacza to, kto odpowiedzialny jest za rozstrzyganie kwestii dotyczących własności.

13. Żeby móc śpiewać utwory Rammsteina

Znając moją miłość do niemieckiego, możecie się domyślić, jaki jest jeden z moich ulubionych zespołów. W dzieciństwie zachwycałam się „Warum?” w wykonaniu Tic Tac Toe, teraz z kolei od wielu lat jestem wierną fanką Rammsteina. Żadna inna muzyka nie dodaje mi tylu energii. Kocham przy nim sprzątać. Spróbujcie!

14. Żeby zadbać o swoją przyszłość

Niemcy są jednym z najbardziej rozwiniętych krajów nie tylko Europy, ale i świata. Znając niemiecki mamy szansę na lepszą pracę, lepsze relacje biznesowe, efektywniejszą komunikację. Zapotrzebowanie na osoby posługujące się niemieckim jest bardzo duże, ponieważ stanowi to podstawę dla realizowania celów międzynarodowej współpracy.

Między Polską a Niemcami obowiązują liczne porozumienia o wymianie uczniowskiej i studenckiej. Oprócz stypendiów Goethe-Institut dla wybranych osób uczących się języka niemieckiego istnieją programy wymiany stypendialne Służby Wymiany Pedagogicznej (PAD), i Niemieckiej Centrali Wymiany Akademickiej (DAAD).

Niemcy to bardzo atrakcyjny kraj do studiowania (i mamy go praktycznie „za płotem”). Studia są darmowe, a niemieckie uniwersytety cieszą się na całym świecie doskonałą reputacją. Ponadto wykwalifikowani specjaliści posiadający wszechstronne umiejętności językowe są bardzo pożądani na niemieckim rynku pracy.

15. Żeby odkrywać nieodkryte

Niemcy to kraj bogaty w przeróżne atrakcje turystyczne. Nie możemy się doczekać przyszłego roku. Planujemy poznać naszego zachodniego sąsiada jeszcze lepiej. Już w tym miesiącu odbieram przyczepę kempingową. Na blogu na pewno będzie się pojawiać więcej wpisów podróżniczych. A zapewniam Was, że Niemcy są doskonałym kierunkiem na rodzinne wypady. Niemieckie rodziny wiodą prym w podróżowaniu z dziećmi i karawaningu.

Zdjęcia poniżej zostały zrobione w Niemczech, w miejscach, których jeszcze nie zdążyłam opisać na blogu.

Znajomość niemieckiego może przybliżyć Was lub Wasze dzieci do realizacji pasji, pomoże w osiągnięciu celów, a także będzie szansą na rozwój w życiu prywatnym i zawodowym. Więcej informacji na temat tego, dlaczego warto uczyć się języka niemieckiego, znajdziecie na stronie jezyktwojejpasji.pl

Wiola Wołoszyn O autorze

Cześć, jestem Wiola i jestem matką wariatką. Matką dwóch małych wariatów, autorką książki dla dzieci (od której dzieci nie uciekają), neurologopedą. Codziennie nadzoruję domowym cyrkiem, animuję rodzinną rzeczywistość, a w międzyczasie bloguję i próbuję się wyspać. Na blogu pokazuję, co warto kupić, gdzie warto wybrać się z dzieckiem (i bez dziecka). Czasem też trochę się wymądrzam. Rozgośćcie się. Kawy, herbaty, wina?

Brak komentarzy

    Napisz odpowiedź