Menu
gadżety / Rzeczy

Jak radzić sobie ze stresem? 12 moich sposobów

Kto mnie zna, ten wie, że jestem człowiekiem-stresem. Bardzo szybko się stresuję, a moje ciało automatycznie reaguje na sytuację stresową. Nie pomaga również to, że jestem osobą wysoko wrażliwą, a więc wszystkie bodźce oddziałują na mnie zdecydowanie mocniej niż na większość ludzi. Od kilku lat przysłuchuję się jednak uważniej swojemu ciału i analizuje sygnały, które mi wysyła. Wiem, co ma na mnie zły wpływ i co mi pomaga. Myślę, że ten wpis pomoże też Wam, jeżeli często czujecie się zestresowani, macie problemy ze snem, odczuwacie napięcia lub bóle niewiadomego pochodzenia.

pranamat znizka by .

W tym wpisie znajdziecie moje sposoby na radzenie sobie ze stresem, ale pamiętajcie, że kluczem do tego, aby stres pojawiał się jak najrzadziej, jest zrozumienie swoich potrzeb i umiejętność wykrywania ukrytych stresorów, które otaczają nas każdego dnia. Często bowiem nie wiemy, co jest przyczyną naszego stanu psychicznego i fizycznego. Aby to zrozumieć i nauczyć się samoświadomości, trzeba poświęcić temu sporo czasu i wysiłku. Warto wiedzieć, że nasze potrzeby płyną aż z 5 obszarów i w ich kontekście mogą pojawiać się ukryte stresory.

beenhere

Stresory w 5 obszarach Self-Reg:

– obszar biologiczny (np. bałagan, głód, warunki pogodowe, zmiany hormonalne, za mało lub za dużo snu, zbyt dużo bodźców, za mało ciszy i samotności itp.)
– obszar emocjonalny (np. bezradność, samotność, spory bliskich, lęk, emocje związane z relacją z kimś bliskim, oczekiwanie na coś itp.)
– obszar poznawczy (np. presja czasu, rywalizacja, trudności z zebraniem myśli i ze zrozumieniem czegoś, podejmowanie decyzji itp.)
– obszar społeczny (brak przyjaciół, tłum, wystąpienia publiczne, powierzchowne rozmowy, poznanie nowej osoby itp.)
obszar prospołeczny (np. empatia, składanie życzeń, poczucie winy, oczekiwania wobec innych, stawianie potrzeb innych przed własnymi itp.).

Jak radzę sobie ze stresem?

  1. Mata Pranamat

Pozwólcie, że zacznę do maty. A to dlatego, że Pranamat właśnie kończy 12 lat i z tej okazji ma super rabat. Nie chciałabym więc, żeby ta wiadomość Wam umknęła. Pranamat jest moim niemal codziennym odstresowywaczem i pogromcom ujawniających się co chwila różnych bóli. 

Aktualnie Pranamat ma promocję jak na black friday, 30% na zestawy i 20% na poduszkę, matę lub mini matę. Promocja dostępna jest pod tym linkiem http://pranamat.pl/wiola i trwa do wyczerpania zapasów.

Pranamat działa na rynku już od 12 lat! W tym czasie zaufały im już tysiące klientów. Moją matę Pranamat pokazywałam już na blogu wielokrotnie (możecie przeczytać o niej tutaj – Pranamat). To taka rzecz, którą powinien mieć każdy. Ja po ponad dwóch latach jej używania już nie wyobrażam sobie, aby nie mieć jej doraźnie na kanapie czy wieczorem przed spaniem. Dlaczego każdy? Bo raczej nie ma osoby, która nie zmagałaby się ze stresem lub dolegliwościami bólowymi. Pamiętajcie, że stres nie tylko spina mięśnie, ale spięte mięśnie są również źródłem stresu.

Mata i poduszka usuwa napięcie mięśni, rozluźnia, poprawia krążenie, co powoduje wyeliminowanie bólu pleców i skurczy. Poza tym widzę po sobie, że Pranamat ma wpływ na dobry sen i dodaje mi energii do działania. Polecałam i będę polecać zawsze.

Warto wiedzieć, że maty Pranamat przeszły szereg różnych badań. Tworzone są z atestowanych materiałów, a elementy masujące mają specjalną wysokość, ostrość i rozłożenie, aby działanie akupresury było jak najefektywniejsze. Dlatego też po badaniach i stworzeniu takiego kształtu lotosu, został on opatentowany.

Jeżeli mimo wszystko nie jesteście pewni jej działania, to pamiętajcie, że przez 30 dni możecie ją spokojnie testować i dostać zwrot kosztów. Choć wątpię, żebyście się w niej nie zakochali. Wiem, że mata jest dość droga, ale w sumie to inwestycja w zdrowie. Od jakiegoś czasu płatność można też rozłożyć na raty. Z tego co widziałam niedawno, to można to zrobić za pomocą płatności DotPay i PayPo.

2. Ćwiczenia oddechowe

Nie znam się na tym, ale mi pomagają ćwiczenia oddechowe, które zawsze przed praktyką jogi wykonywał z nami mój jogin. Ćwiczenia oddechowe w jodze to tzw. pranyama. I według mnie joga bez jest taka „niepełna”. Pranayamy mają swoje nazwy, ale będę Was nimi zasypywać, bo sama nie jestem pewna ich zapisu. Opiszę Wam więc kolejno wszystkie ćwiczenia oddechowe, które doskonale mnie rozluźniają. Postaram się też nagrać je kiedyś u mnie na stories matkawariatkapl. Podczas ćwiczeń oddychamy tylko nosem.

  • Siadamy, jak nam wygodnie. Zamykamy oczy i bierzemy bardzo powolny wdech, a potem bardzo powolny wydech. Gdy bierzemy wdech, brzuch unosi się do góry, gdy wydychamy powietrze, staje się płaski. Powtarzamy 5 razy.
  • Jak wyżej – z zamkniętymi oczami bierzemy głęboki wdech, ale przy wydechu nie tylko wypuszaczmy powietrze maksymalnie, ale staramy się płaski brzuch wcisnąć jeszcze bardziej do środka (jakby przykleić do kręgosłupa). Powtarzamy 3 razy.
  • Nadal siedząc z zamkniętymi oczami zatykamy prawą dziurkę nosa i lewą wciągamy jak najwięcej powietrza. Gdy nabierzemy powietrza. Zatykamy obie dziurki na 5 sekund, po czym wypuszczamy powietrze prawą dziurką, zatykając lewą. Po wypuszczeniu powietrza, nabieramy je tym razem prawą dziurką, znowu wstrzymujemy na 5 sekund i wypuszczamy lewą.
  • To jedna z moich ulubionych pranayam. Podobno udowodniono, że poprawia neuroplastyczność mózgu. Dłońmi zakrywamy oczy, a kciukami uszy. Chodzi o to, żeby odciąć się od zewnętrznych bodźców dźwiękowych i wzrokowych. Nabieramy dużo powietrza nosem (brzuch się unosi) i wypuszczamy je powoli, przez nos, wydając dźwięk mmmmm.
  • Nadal siedzimy, mamy zamknięte oczy, ale tym razem po nabraniu „całego brzucha powietrza”, wypuszczamy je powoli

3. Joga

Nie, nie będę Wam opisywać poszczególnych asan (pozycji w jodze). Chciałabym Was po prostu zachęcić do tego, żeby w ogóle zacząć praktykowac jogę. Do jogi nie trzeba mieć żadnych specjalnych sprzętów, ubrań, przygotowania. Wystarczy stanąć na macie i zacząć. Joga jest dla każdego.

Już pomijając wszystkie aspekty zdrowotne, które daje praktyka jogi, w moim przypadku sprawia, że razem z elastycznością ciała pojawia się większa elastyczność myślenia. A co za tym idzie – to, co zazwyczaj mnie stresowało, stresuje mnie mniej lub wcale. Gdy regularnie praktykuję jogę, ukryte stresory nie mają na mnie praktycznie żadnego wpływu.

4. Medytacja, mindfulness i praktykowanie wdzięczności

Większość z nas ma problem, żeby skupić się na tym, co jest tu i teraz. Rozpamiętujemy przeszłość, wybiegamy myślami w przyszłość. Naszą głowę zaprząta to, co się wydarzyło i to, co może (ale nie musi) się wydarzyć. To jest bardzo często jeden ze stresorów. Jeżeli trudno jest Wam odnaleźć się w teraźniejszości i cieszyć się tym momentem, w którym właśnie jesteście, jeżeli ciężko jest Wam dostrzegać piękno i dobre strony tego, co się dzieje tu i teraz, to koniecznie musicie spróbować medytacji i praktykowania wdzięczności. Jeżeli nie wiecie, jak zacząć, to zerknijcie np. na Netflixie na program Poradnik Headspace Medytacja. Polecam też medytacje Gosi Mostowska na Youtubie.

W docenianiu teraźniejszości pomaga tez bardzo praktykowanie wdzięczności. Jeżeli jesteście wierzący, możecie codziennie dziękować Bogu za to, co macie, jacy jesteście, jak żyjecie. Jeżeli nie jesteście wierzący, możecie robić to samo, uświadamiając sobie swoją wdzięczność za to, w jakim miejscu jesteście.

5. Ruch

Jeżeli joga Was nie przekonuje (choć gorąco namawiam), to tak tylko podpowiem, że stres obniża jakikolwiek ruch. Ważne jest, żeby być systematycznym i ruszać się ok pół godziny dziennie. Mnie to bardzo pomaga. Czasem jogę zastępuję np. ćwiczeniami na orbitreku. Włączam wtedy ulubiony serial i po prostu ruszam się te pół godziny.

Niedawno trafiłam na ciekawy pomysł zniwelowania stresu na blogu jakdozycdosetki. Koniecznie przeczytajcie o sposobie cardiorelaksacji. Jeszcze nie próbowałam, ale brzmi to przekonująco.

A jeżeli nie chcecie ruszać się w domu, to po prostu wskoczcie na rower albo idźcie na spacer. To też się liczy. 🙂

6. Świeże powietrze

Kto mnie zna, ten wie, że jestem zwierzęciem typowo domowym, a wręcz kanapowym. Mogłabym tygodniami nie wychodzić z domu (tym bardziej, że pracuję również w domu). Kiedy jednak czuję, że zaczynam się czymś stresować, lubię wyść, zmienić otoczenie, odciąć się na chwilę od swoich zajęć, przewietrzyć głowę i dotlenić się świeżym powietrzem.

7. Olejki eteryczne

Olejki eteryczne to mocno skoncentrowane substancje zapachowe pozyskiwanymi ze świeżych lub suszonych roślin. Badania udowodniły, że wiele z nich ma działanie relaksujące (i nie tylko). Do tych, które mogą nam pomóc podczas walki ze stresem, należą m.in.: lawendowy, jaśminowy, bergamotkowy, paczulowy, różany, geraniowy, miętowy, wetiwerowy.

8. Zioła

Poza ziołami w olejkach są tez oczywiście zioła, które możemy zaparzać i pić. Na mnie np. świetnie działa dobrze znana melisa. Innymi ziołami, które działają relaksująco są np. chmiel, rumianek czy waleriana (kozłek lekarski).

9. Dobre jedzenie i brak alkoholu

Pod pojęciem dobre mam na myśli takie, które jest dobre dla funkcjonowania organizmu. Od jakiegoś czasu znacznie ograniczyłam wysoko przetworzone jedzenie (choć kocham czipsy) i zauważyłam, że jak tylko sięgam znowu po takie produkty, automatycznie gorzej się czuję. Tak samo jest z alkoholem. Praktycznie przestałam go pić, a gdy tylko napiję się okazjonalnie, to mam problemy z zaśnięciem, sen jest płytki, przez co jestem niewyspana i bardziej podatna na stres.

10. Książki

Książki również pomagają w praktyce mindfulness. Pozwalają znaleźć się tu i teraz, skupić na jednej rzeczy i cieszyć tym, co właśnie robicie. Od jakiegoś czasu sięgam tylko po te, które sprawiają, że czuję się dobrze. W odstawkę poszły wszystkie książki o wojnie i ludzkich dramatach, których czytałam kiedyś mnóstwo. To nie jest najlepszy pomysł dla osób wysoko wrażliwych. Teraz sięgam po lżejsze lektury lub poradniki, które pomagają mi zrozumieć siebie i wskazać drogę do lepszego, spokojniejszego życia.

11. Ekspresja

Jeżeli czujecie, że stres w Was buzuje, nie duście go w sobie. Wykrzyczcie go, wypłaczcie, zniszczcie coś, wypiszcie na kartce to, co Was gniecie, a potem spalcie tę kartkę. To naprawde oczyszczające.

12. Terapia

Jeżeli uważacie, że próbowaliście już wszystkiego i nic nie działa, i nadal nie możecie poradzić sobie ze stresem, to rozwiazanie jest tylko jedno – terapia. Najlepiej jednak będzie, jeżeli zaczniecie od konsultacji z psychiatrą. On Was pokieruje dalej, może wskazać psychoterapeutę. Wśród moich znajomych, którzy nigdy nie byli na terapii, mimo że naprawdę jej potrzebują, panuje przekonanie, że terapeuta będzie im radzić, co mają zrobić, a oni tego nie chcą. Pamiętajcie – terapeuta nigdy nie radzi, nie namawia, nie podpowiada, nie sugeruje. Na terapii pracujecie nad sobą. A potem ta praca prowadzi do zmiany Waszego życia.

Niezależnie, czy miewacie mniejsze, czy większe sytuacje stresowe, czy stres pojawia się on regularnie czy tylko od święta, warto mieć sprawdzone sposoby, które Wam pomogą. Pamiętajcie, proszę aby stres nie wpędzał Was w poczucie winy, że czegoś nie ogarniacie, czy trudne sytuacje są jedynie waszą winą. Starajcie się, praktykować te metody które działają na Wasze myśli najbardziej kojąco. Jeżeli potrzebujecie terapii,zróbcie pierwszy krok. Jeżeli masaż ma na was dobry wpływ, stosujcie matę systematycznie. A przede wszystkim – bądźcie dla siebie dobrzy. 


Wpis powstał we współpracy z Pranamat Polska z okazji 12 stych urodzin marki. http://pranamat.pl/wiola

Wiola Wołoszyn O autorze

Cześć, jestem Wiola i jestem matką wariatką. Matką dwóch małych wariatów, autorką książki dla dzieci (od której dzieci nie uciekają), neurologopedą. Codziennie nadzoruję domowym cyrkiem, animuję rodzinną rzeczywistość, a w międzyczasie bloguję i próbuję się wyspać. Na blogu pokazuję, co warto kupić, gdzie warto wybrać się z dzieckiem (i bez dziecka). Czasem też trochę się wymądrzam. Rozgośćcie się. Kawy, herbaty, wina?

2 komentarze

  • Avatar
    Kasia
    24 marca 2021 at 15:09

    Cześć
    Chyba Gosia Mostowska, a nie Mostowiak 😉
    Pozdrawiam
    Kasia

    Odpowiedz
    • Wiola Wołoszyn
      Wiola Wołoszyn
      24 marca 2021 at 15:13

      Hahah, masz rację. Dzięki! I teraz nie wiem, czy to mój mózg, czy słownik. 😉

      Odpowiedz

Napisz odpowiedź