Menu
jedzenie

Kaszka dla malucha – czy aby na pewno zdrowa?

Słowo wstępu

Dzisiaj będzie trochę o glutenie, trochę o tym, jak wyglądało u nas wprowadzanie go do Jaśka diety, trochę o kaszkach, a przede wszystkim o alternatywie dla niezbyt zdrowych polskich kaszek dla dzieci. W poście o terrorze laktacyjnym pisałam, że staramy się jeść raczej zdrowo (zawsze patrzę na skład i miejsce pochodzenia tego, co ma wylądować na naszym talerzu). Pewnie dzisiejszy wpis nie spodoba się niektórym osobom, dlatego też chciałabym coś wyjaśnić na wstępie – Nie, nie jestem jakimś oszołomem żywieniowym. Jak ktoś poczęstuje moje dziecko herbatnikiem, czy biszkoptem, to nie będę wyrywała mu z go ręki. Ale w domu nie je takich rzeczy. Wolę słodycze zastępować owocami świeżymi lub suszonymi. Zawsze szukam nieco zdrowszej alternatywy. Nie jest moim celem skrytykowanie osób, które podają dzieciom produkty, których sama nie podaję. Nikomu nie chcę niczego narzucać, a jedynie pokazać, że można inaczej. Ważne, żeby kierować się zdrowym rozsądkiem. I to chyba tyle.

Zanim przejdziecie do kolejnej części artykułu, informuję, że wpis ten został uaktualniony w innym miejscu. Zapraszam do przeczytania wpisu Rozszerzanie diety niemowlaka – zdrowa kaszka.

Gluten – co to jest?

Gluten jest białkiem roślinnym występującym w zbożach. Należy do grupy alergenów, dlatego do diety małego dziecka należy wprowadzać go bardzo ostrożnie. Alergia na gluten jest coraz powszechniejsza. Albo po prostu wcześniej nie była tak dokładnie diagnozowana. W każdym razie – gluten wprowadzamy powoli. Ważne jest też to, aby podczas rozpoczęcia rozszerzania diety o gluten dziecko było zdrowe.

Rozszerzenie diety malucha

Według najnowszych zaleceń dzieciom karmionym piersią gluten powinno zacząć się wprowadzać do diety od 5 miesiąca życia. Natomiast tym karmiony mm – od 6 miesiąca. Na początek podajemy pół małej łyżeczki kaszy dodając ją do pokarmu (obiadu, deseru). I tyle. Niby wszystko wiemy, ale tutaj dopiero zaczynają się schody.

Jak podać gluten?

Do tematu chciałam podejść ambitnie. Kupiłam kaszę mannę. Taką najzwyklejszą. I tu zgłupiałam. Jak ugotować pół łyżeczki kaszy dla dziecka? Czy te pół łyżeczki ma być połową łyżeczki przed, czy po ugotowaniu? A że nie jestem cierpliwa i na dziecku eksperymentować nie chciałam, to zaczęłam szukać informacji o tym, jak inne mamy podają tę kaszę swoim maluchom. Okazało się, że większość podaje gotowe kaszki, które wystarczy dodać do ciepłego posiłku. Przyjrzałam się tym kaszkom. I oniemiałam. Nie, nie z wrażenia. Z przerażenia.

Polska masakra kaszkowa

Wszystkie kaszki manny (tak to się pisze?), które znalazłam na polskim rynku tak naprawdę kaszy w składzie mają niewiele. Wszystkie są mleczne, więc ich głównym składnikiem jest mleko w proszku. Tylko po co?

Krótki przegląd

Co mamy na polskim rynku? Bobovitę, Nestle, Babydream, HIPP. Coś jeszcze? Nie znalazłam wśród nich bezmlecznej kaszki, która miałaby w składzie wyłącznie zboża + ewentualnie witaminy. Na pewno te produkty nie są trucizną (są dopuszczone do spożycia przez maluchów), tylko po co dzieci faszerować słodzikami, sztucznymi aromatami? Jedyną sensowną kaszką marketową jest kleik ryżowy od Nestle albo Bobovity. Oba w składzie mają tylko mąkę ryżową i witaminę B1. No ale ryż jest bezglutenowy, więc do rozszerzania diety się nie nada.

Alternatywa

Któregoś razu moja znajoma z Danii w trakcie pobytu w Polsce zapytała mnie gdzie można kupić dziecku normalną kaszkę. Była zdziwiona, że na półkach w marketach znaleźć można tylko takie zmiksowane twory. Na szczęście istnieją sklepy internetowe. Na stronach ze zdrową żywnością dla dzieci znaleźliśmy kaszki Holle, które w składzie mają jedynie ekologiczną mąkę z pełnego przemiału + witaminę B1. Idealnie. Jesteśmy im wierni do dziś. Jak będę chciała, żeby kaszka mojego dziecka była z mlekiem, dodam mleko, które sama wybiorę. Jak będę chciała, żeby miała smak jabłka/banana, to dodam jabłko lub banana (nie proszek jabłkowy, czy aromat bananowy). Jak będę chciała, żeby była słodka, to… Nie, nie posłodzę jej sama. Po dodaniu banana na pewno będzie wystarczająco słodka. Kojarzę jeszcze dwie marki, które mają w swojej ofercie zdrowe kaszki dla maluchów (Baby Sun i Milupa), ale nie wypowiem się na ich temat, bo kupowaliśmy tylko Holle.

Jest takie świetne zdanie Waldemar Łysiaka, które będzie doskonałym podsumowaniem dzisiejszego wpisu – „Jedzmy gówno, tysiące much nie mogą się mylić”.

Drodzy producenci żywności dla dzieci, producenci kasz wszelakich, macie lukę w polskim rynku. Bierzcie się do roboty.

DSC_3926_DxO

DSC_3931_DxO

Na zdjęciach kaszka jaglana, która jest bezglutenowa (innej nie miałam w domu), ale musicie mi uwierzyć, że te glutenowe od Holle mają równie naturalny skład.

Wiola Wołoszyn O autorze

Cześć, jestem Wiola i jestem matką wariatką. Matką dwóch małych wariatów, autorką książki dla dzieci (od której dzieci nie uciekają), neurologopedą. Codziennie nadzoruję domowym cyrkiem, animuję rodzinną rzeczywistość, a w międzyczasie bloguję i próbuję się wyspać. Na blogu pokazuję, co warto kupić, gdzie warto wybrać się z dzieckiem (i bez dziecka). Czasem też trochę się wymądrzam. Rozgośćcie się. Kawy, herbaty, wina?

57 komentarzy

  • Avatar
    Monika
    3 maja 2020 at 16:43

    Tylko Holle. Inne mają 50% mułu w składzie.

    Odpowiedz
  • Avatar
    Ola
    1 maja 2019 at 23:13

    Ja też kupuję kaszki Bobovity, bo mają znakomity skład, a do tego jest ich tyle rodzajów, że mojej córci się dotąd nie znudziły, bo wciąż wprowadzam różnorodność i zmieniam smaki, osobiście wolę te do których dodaję tylko wodę, ale i te bezmleczno-ryżowe są super, ładnie pachną i są po prostu mega smaczne, polecam.

    Odpowiedz
  • Avatar
    Ela
    11 czerwca 2018 at 14:11

    Kaszki nominal – bez dodatków, same zboza a cena znacznie niższa niż holle? 5 z graczami

    Odpowiedz
    • Avatar
      Kasia
      27 sierpnia 2018 at 07:20

      Dzięki za namiar! ? Już miałam zamawiać kaszki Holle, ale teraz wezmę Nominal, rzeczywiście są prawie o połowę tańsze i też mają dobre składy ?

      Odpowiedz
  • Avatar
    Lena
    28 listopada 2017 at 21:12

    A ja polecam kaszki Bobovita. Mają naprawdę dobry skład, witaminy, żelazo i co najważniejsze są bez cukru. Mojej córeczce bardzo smakują, a najbardziej te z chrupkami ryżowymi i kukurydzianymi. Dla nas pozytywną nowością i odróżnieniem od innych kaszek jest to, że córcia może sobie coś pochrupać. Smakowo również wielki plus. Kaszki są zdrowe, pożywne i smaczne dlatego polecamy spróbować 😉

    Odpowiedz
    • Avatar
      Kasia
      27 sierpnia 2018 at 07:25

      Ja też kupuję Bobovitę, ale tylko serię Porcja Zbóż. Bezmleczne i bez dodatku owoców mają naprawdę dobre składy. Osobiście kupuję kaszkę mannę i owsiankę. Nie wiem jak wersje owocowe, bo wolę sama dodać owoce, ale dwie polecam z czystym sumieniem ?

      Odpowiedz
  • Avatar
    MagdalenaM
    28 kwietnia 2017 at 16:29

    Wow!calkowicie sie tu z Toba zgadzam I utozsamiam 😉 tez bym herbatnika nie wyrwala z lapki ,ale kaszki jesli mam kupic to tylko kleik badz gryczana -bezmleczna.ale normalnie codziennie maja jaglana zblendowana z roznymi owocami albo poprostu olejem kokosowym I miodem-gdy nic nie ma 😉

    Odpowiedz
  • Avatar
    Natalia
    20 marca 2017 at 17:03

    Moim zdaniem jest w tekście błędna informacja.Celiakia jest chorobą genetyczną i nie ma sensu mówić o tym, że zbyt późne jego wprowadzenie może spowodować alergię, nie oznacza to, że należy jego wprowadzanie opóźniać. Dzieci karmione piersią na pewno nie powinny dostawać glutenu po 5 miesiącu, a karmione mm po 6 (jak już to raczej na odwrót), polecam lekturę http://malgorzatajackowska.com/2016/04/07/czy-mozna-to-podac-niemowlakowi/

    Odpowiedz
    • Avatar
      Dorota
      12 listopada 2018 at 10:25

      Celiakia to choroba. Są dzieci które wymagają późnego wprowadzenia glutenu ze względu na reakcje alergiczna na niego i nie chorują na celiakie 🙂

      Odpowiedz
  • Avatar
    Olga Sierpina
    19 kwietnia 2016 at 11:39

    Pamiętajcie o tym, że kukurydza, soja, rzepak i pszenica są dziś w większości GMO. Gluten modyfikowany z tej pszenicy wywołuje nieszczelność jelit razem z glifosatem, dlatego nikt nie powinien tego spożywać a zwłaszcza dzieci. Sam w sobie gluten nie jest jakiś zły i warto go wprowadzić do diety by potem nie było problemu z nietolerancją, np. w postaci orkiszu czy żyta. Kaszki ryżowe również powinny być pełnoziarniste. Pozdrawiam serdecznie wszystkie świadome mamy 😉

    Odpowiedz
  • Avatar
    głośna woda
    21 października 2015 at 16:49

    podpisuje się obiema rekami pod Holle ! nie znalazlam w mojej karierze zadnej kaszki, która by sie zblizyla do jej poziomu. zero alergii u dziecka, ładne trawienie, bez kolek i wzdęć, waga w góre non stop:)

    Odpowiedz
  • Avatar
    Ania
    17 kwietnia 2015 at 22:13

    niestety… a synkowi przez rok je pakowałam codziennie ze świadomością, że robię coś dobrego…a tu substancje używane przy skrytobójstwie…

    Odpowiedz
  • Avatar
    hadri
    2 lutego 2015 at 14:44

    hej, proszę o informację jaką ilość kaszki holle należy podać przy wprowadzaniu glutenu?

    dziękuję za szybką odpowiedź i pomoc!!!

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      2 lutego 2015 at 15:26

      Wprowadzasz tak, jak każdą inną kaszkę. Nie pamiętam już jakie były zalecenia, bo mojemu dziecku wprowadzałam prawie dwa lata temu. Sprawdź na stronie 1000dni.pl

      Odpowiedz
  • Avatar
    Monika
    22 lipca 2014 at 22:48

    Czytałam, czytałam i zamówiłam wszystkie kaszki Holle po 4 miesiącu, mam nadzieję że będą córce smakować 🙂 Do tej pory piła tylko moje mleko i zajadała się marchewką, dynią, pietruszką, ziemniakiem, jabłkiem i gruszką…dziś rozpoczyna 7 miesiąc

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      23 lipca 2014 at 15:10

      Mam nadzieję, że Was nie zawiodą. Zawsze możesz do kaszki dorzucić jakiegoś banana.

      Odpowiedz
      • Avatar
        Monika
        28 lipca 2014 at 10:14

        Nie umiem jej przygotować :/ Chciałam lekko zagęścić mleko żeby mała wypiła z butelki. Niestety córce „napój” nie przypadł do gustu. Nie poddałam się 🙂 Kolejną porcję przygotowałam według instrukcji (odpowiednia ilość mleka i kaszy) żeby zjadł łyżeczką niestety kasza nie zgęstniała :/ Ostatecznie łyżeczką podałam to co można wypić z butelki (kaszka miała konsystencję wody) 😀 Nie chciałam eksperymentować ale słyszałam opinię że do mleka matki trzeba dać podwójną porcję kaszy….tylko na opakowaniu jest instrukcja z myślą o mleku matki :/ Please, help!! 🙂

        Odpowiedz
        • Wiola
          Wiola
          28 lipca 2014 at 23:20

          Kurcze, ja jestem słabym doradcą w temacie kp, bo nie dane mi było karmić piersią. A jaką kaszkę podawałaś? Bezglutenową? Jak tak, to chyba nie ma znaczenia, ile dodasz kaszy do mleka.

          Odpowiedz
        • Avatar
          Karolina
          4 września 2014 at 10:05

          Na warsztatach z BLW madre mamy podpowiedzialy mi, ze w mleku matki sa tak silne enzymy, ze trudno zeby jakakolwiek kaszka zgestniala. Ja robie na wodzie, a mleka dodaje do rozrzedzenia i dla smaku 🙂

          Odpowiedz
  • […] O kaszkach fajnie napisała Matka Wariatka – polecam artykuł […]

    Odpowiedz
  • Avatar
    Kaś Nerc
    29 maja 2014 at 21:39

    u mnie też ten post w samą porę…bo najpierw kupiłam kaszki bobovity przymierzając się do rozszerzenia diety Malucha…potem przeczytałam post i…kaszki zjadłam sama-niestety uwielbiam takie ohydztwa:), a Młodemu kupiłam Holle w sklepie eko (ok 15 zł), ale kolejne kupuje już w Niemczech (mamy blisko) z Baby Sun (skład jak Holle) za niecałe 2 euro do wyboru do koloru ryżowe, jaglane, z glutenem (te później będą)…dodaje mu banana albo owoce ze słoiczka, je aż się kurzy:)

    Odpowiedz
    • Avatar
      Ola
      19 października 2014 at 20:33

      W jakich sklepach w Niemczech mozna dostac te kaszki?

      Odpowiedz
      • Avatar
        Kaś Nerc
        22 października 2014 at 21:11

        w Kauflandzie…i niestety tylko tam widziałam tą z baby sun

        Odpowiedz
  • Avatar
    Josia
    28 maja 2014 at 21:40

    Ja zdecydowałam się na zwykłą kaszkę mannę właśnie ze względu na straszny skład gotowych kasz instant. Moja pediatra, która bądź co bądź jest uznawana za świetnego specjalistę, sugerowała korzystanie z kasz błyskawicznych ale jej nie posłuchałam. Kaszę mannę gotuję na dwa dni bo codziennie to było zbyt uciążliwe.

    Czy po 2 miesiacach wprowadzania glutenu dawałyście już dzieciom pełne posiłki kaszkowe glutenowe? Ja dostałam zalecenie podawania 3g przez kolejne 2 miesiące. Chciałabym wprowadzić jakiś śniadaniopodobny posiłek rano a mój szkrab jest na piersi i nie chce mm. Kleik na wodzie wydaje mi się mało wartościowy.

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      28 maja 2014 at 23:34

      Ja przez kolejny miesiąc podawałam 3, a potem stopniowo zwiększałam.

      Odpowiedz
    • Avatar
      kroliczek
      3 lipca 2014 at 20:37

      Mam ten sam problem… Moja corka zaraz bedzie miec 5 miesiecy. Nasza pediatra mowila,zeby wprowadzac powoli posilki uzupelniajace. Dodam,ze karmie piersia. Myslalam,ze pierwsze co podam mojej malej to bedzie marchewka,ale pediatra powiedziala,ze ierwszy gluten… znajome bardzo byly zdzwione,bo od zawsze podawalo sie najpierw warzywa, a glutek pozniej. Tym bardziej dziecko an cycku o wiele pozniej niz na MM. Ale ok, przeczytalam gdzies,ze najnowsze badania wskazuja,ze gluten powinno wprowadzac sie juz w 5-6 miesiacu,a nie jak niegdys w 10 miesiacu. Poszlam wiec do sklepu,a tam… kaszka mleczno – ryzowa po 4 miesiacu ale bezglutenowa :/ wiec jak mam podac corce gluten???? Te z glutenem sa dopiero po 6 miesiacu,a corka bedzie miec 5 miesiecy… wiec badz tu teraz madra i pisz wiersze!!!!!!!!!!! chyba podam jej najpierw te kaszka bezglutenowa, po tyg dodam marchewke, potem ziemniaka, jablko,a jak skonczy 6 miesiecy kupie te z glutenem… co o tym myslicie????

      Odpowiedz
      • Avatar
        Karolina
        4 września 2014 at 10:08

        Moim zdaniem najwazniejszy jest zdrowy rozsadek i to co podpowiada intuicja matki, a nie to co zalecaja producenci kaszek 🙂 posilki zaczynamy rozszerzac po 6m karmienia piersia – polecam lekture nowych wytycznych z tego roku

        Odpowiedz
        • Avatar
          kasia
          16 września 2014 at 21:18

          Najnowsze wytyczne mówią, że u niektórych dzieci (np. z dużym zapotrzebowaniem na żelazo) korzystne może być wcześniejsze wprowadzanie pokarmów uzupełniających.

          Odpowiedz
  • Avatar
    Matka WaRiatka
    14 maja 2014 at 10:47

    Miło poznać kolejną Wariatkę w sieci 🙂 Temat mnie bardzo zaciekawił bo zbliża się do nas pora na gluten 🙂 Ile podajesz takiej kaszki?

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      14 maja 2014 at 12:50

      O kurcze, teraz już nie pamiętam, jak to było, ale wydaje mi się, że na początku dawałam jedną łyżeczkę kaszki do posiłku (raz dziennie) przez pierwszy miesiąc. A potem przez kolejny miesiąc dwie łyżeczki codziennie albo co drugi dzień.

      Odpowiedz
  • Avatar
    malgorzata.zielinska
    13 maja 2014 at 14:59

    Znalazlam niedaleko mnie sklep eko i kupilysmy kaszke jaglana baby sun, po wyprobowaniu na pewno napisze jak malej smakowalo:-)

    Odpowiedz
  • Wiola
    Wiola
    6 maja 2014 at 10:32

    Robert, dzięki. Rozejrzę się za tym mięsem w Kupcu. A makarony z innej mąki jemy, owszem. Ale na tej samej wsi, na której mamy dostęp do świeżych warzyw, owoców, jajek, mamy ograniczony asortyment sklepowy i często bierze się to, co jest. Wybierając najmniejsze zło. 🙂 Muszę się rozejrzeć za jakimś internetowym sklepem ze zdrową żywnością i zrobić zapasy. Bo do większego miasta jeździmy od wielkiego dzwonu.

    Odpowiedz
  • Avatar
    Robert Anacki
    6 maja 2014 at 07:45

    Hej Wiola, masz świetne pióro – gratuluję. Natomiast odnośnie glutenu polecam książkę: Dieta bez pszenicy (http://merlin.pl/Dieta-bez-pszenicy_William-Davis/browse/product/1,1209340.html). W wielkim skrócie – największym problemem jest gluten zawarty w pszenicy, genetycznie zmodyfikowany. Ten w np. „prawdziwym” pieczywie żytnim, na zakwasie, bez drożdży, również posiada gluten – ale to już nie to samo. Gluten pszeniczny ma właściwości uzależniające jak heroina – aktywuje w mózgu podobne związki chemiczne. Więcej w książce, będę też o tym pisał na blogu, który prowadzę przy okazji 21-dniowej głodówki oczyszczającej. Odnośnie kaszek – przerobiliśmy ten temat z naszym młodym – bo już 1.5 roku jest na na mleku mamy i za nic w świecie nie chce ruszyć żadnej kaszki, ani mleka modyfikowanego – co w sumie cieszy. W zamian gotujemy owsiankę na mleku migdałowym, orkiszowym, lub jak się uda zdobyć świeżym mleku kozim. Krowiego mleka tematu nie będę podejmował – bo szeroki temat – ale również odradzałbym całkowite jego odstawienie. Pozdrówka. Ps. Wasz Synek wygląda jak mały klon Taty – jest przeuroczy, pozdrów Męża tak btw.

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      6 maja 2014 at 08:09

      Robert, znam ten temat od jakiegoś czasu, ale brak czasu i moje lenistwo nie pozwala mi zająć się tym dogłębniej. Cieżko też jest mi rozstać się z makaronami i pierogami. 😉 A pieczywa prawie nie jemy. Jak już, to właśnie razowe z normalnym składem.
      Skoro Mieszko nie chce kaszek, to nawet dobrze. Jaśko też nie je. Dostawał tylko do mleka na noc, żeby posiłek był bardziej treściwy i żeby lepiej spał.
      Staram się też do tematu żywienia podchodzić racjonalnie. W naszej diecie jest mnóstwo warzyw, owoców. Mieszkamy na wsi, mamy dostęp do lepszych produktów na wyciągnięcie ręki. Jedynie z mięsem jest problem (znasz jakieś sprawdzone źródło, gdzie można dostać dobre mięso?). Oboje nie mamy żadnych problemów ze zdrowiem i z wagą, a ludzie nawet nam zarzucają, że powinniśmy przytyć, Na żadne głodówki nie będziemy się porywać. Z glutenem kiedyś przemyślę sprawę (robiłam nam kiedyś badania w kierunku celiakii – wyszły ok). Ale wiem, że Jaśko i tak prędzej czy później pójdzie ze znajomymi na kebaba czy hot doga.

      Odpowiedz
  • Wiola
    Wiola
    3 maja 2014 at 21:04

    I słusznie. Ja do tej manny nie miałam cierpliwości. 🙂

    Odpowiedz
  • Avatar
    Arleta Gaczkowska
    3 maja 2014 at 20:23

    Znalazłam w sklepie wersję bez maltodekstryny i jest na niej nutritia, a na tej z malto nie ma nutritia, więc są dwie wersje- czyli czytać trzeba

    Odpowiedz
  • Avatar
    Arleta Gaczkowska
    3 maja 2014 at 17:53

    Kupiłam nestle nutrition i ma w składzie tylko mąka ryżowa i b1, ale obok stała bez napisu nutrition w składzie z maltodekstryna, więc są dwie wersje 🙂 to tylko tak na marginesie 😉

    Odpowiedz
  • Avatar
    Agnieszka Wroniecka
    30 kwietnia 2014 at 20:38

    Ja i tak podaję Bobovitę bez dodatku cukru, owoców (w płatkach, suszonych) jest tam więcej w składzie. Mleko mi nie przeszkadza. Ale ja jestem dużo bardziej liberalna w tych sprawach żywieniowych 😉 Ale tekst ciekawy! (Tylko błagam, zmień „piersiom” na „piersią” 😉 )

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      30 kwietnia 2014 at 21:29

      O matko, jaki babol. Dzięki. 🙂

      Odpowiedz
  • Avatar
    MalaMi
    30 kwietnia 2014 at 17:01

    Bardzo ciekawy wpis, a na pewno przydatny. Wiele matek nie zdaje sobie sprawy z tego jaką truciznę podaje swoim dzieciom, robiąc to nieświadomie, bo np tak podpowiedział lekarz. Jak koleżanka mi powiedziała, że takie „kaszkowe” świństwo polecił jej pediatra to złapałam się za głowę. To woła o pomste do nieba!
    Jestem za częstszymi wpisami poświęconymi tematyce żywienia 🙂

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      30 kwietnia 2014 at 19:46

      MalaMi postaram się więcej pisać w tej kategorii. Ja jak zapyałam pediatrę o herbatkę dla malucha, to poleciła mi Hipp, której skład w ponad 90% składa się z glukozy.

      Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      30 kwietnia 2014 at 21:54

      MalaMi postaram się więcej pisać w tej kategorii. Ja jak zapytałam pediatrę o herbatkę dla malucha, to poleciła mi Hipp, która w ponad 90% składa się z glukozy.

      Odpowiedz
  • Avatar
    Listopadowa
    29 kwietnia 2014 at 21:16

    Felek tez jadl tylko z tej firmy. I od Alnatury do dostanie w drogerii DM

    Od 7 czy 8 miesiaca juz mu gotowalam normalna kasze manne na krowiem mleku i zyje:) Nie przekraczalismy tylko 200 ml mleka dziennie. Po konsultacji z lekarzem dzieciecym:)

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      30 kwietnia 2014 at 13:59

      My mamy blisko do Niemiec, więc Jaśkowi kupowałam też czasami niemieckie produkty. Nawet głupie słoiczki miały dużo lepszy skład.

      Odpowiedz
  • Avatar
    Arleta Gaczkowska
    29 kwietnia 2014 at 20:09

    W samą porę ten post, bo właśnie rozszerzamy dietę 🙂 zaoszczedzilas mi droga Matko czas, bo nie muszę już szukać 🙂

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      29 kwietnia 2014 at 20:26

      Bardzo mnie to cieszy. Polecam się na przyszłość. 😉

      Odpowiedz
  • Avatar
    Magda
    29 kwietnia 2014 at 20:06

    Wiola niestety ale kleik Nestle ma w składzie jeszcze maltodekstrynę… niby niewiele bo mąki ryżowej jest 99,9% ale na jaką cholerę to tam dodali poza witaminą B1 to ja nie wiem 🙂 Akurat mam taki w domu bo nie było tego z Bobovity. W Anglii jest dużo większy wybór kaszek, a raczej dużo lepszy. Niektóre też nie powalają, ale są na szczęście serie w których nie ma nic poza naturalnymi składnikami – zboża i ewentualnie owoce, często z organicznych upraw i dodatkiem witamin. Polskie kaszki to porażka, chociaż na początku nie zdając sobie z tego sprawy też kilka kupiłam. Największą porażką była kaszka kukurydziana (chyba na noc albo na śniadanie) o smaku bananowym. Takiego paskudztwa nigdy w życiu nie jadłam, sam cukier i chemiczne aromaty. Nie pamiętam czy była mleczna czy nie i której firmy ale smakiem (chemicznym) przypominała mi traumę z dzieciństwa – któryś z napoi Heleny. Do dzisiaj mam uraz do tej firmy i jak tylko widzę to omijam szerokim łukiem, chociażby skład mówił, że samo dobro w środku. Nie kupię i koniec 🙂

    Odpowiedz
    • Wiola
      Wiola
      29 kwietnia 2014 at 20:24

      Magda, nie mam tego kleiku w domu. Posiłkowałam się zdjęciami z internetu. Na tym nie ma.

      Odpowiedz
      • Avatar
        Magda
        29 kwietnia 2014 at 21:22

        Trochę kiepskie zdjęcie ale tak wygląda mój kleik. Może są dwa rodzaje? U mnie nie widziałam nigdzie napisu Nutrition.

        Odpowiedz
        • Wiola
          Wiola
          29 kwietnia 2014 at 21:27

          Rzeczywiście, masz rację. Na stronie też mają z maltodekstryną:

          http://www.dziecko.nestle.pl/produkty/kleiki/ctl/product/mid/1289/productid/158.aspx

          To może ja znalazłam jakąś starszą wersję. 🙂

          Odpowiedz
          • Avatar
            Magda
            29 kwietnia 2014 at 21:34

            Czyli trzeba czytać składy za każdym razem jak się kupuje, a przynajmniej jak producent zmienia opakowania… Bo niestety oszukują. Kiedyś kupowałam kabanosy z Tarczyńskiego co były robione z 200g mięsa na 100g gotowego produktu, teraz są robione ze 185g. Na szczęście jest to napisane wielkimi literami na przodzie opakowania 🙂 Słyszałam też o krówkach do kupienia w Biedronce, kiedyś były na samym maśle, teraz są na tłuszczu roślinnym z dodatkiem masła. Ale opakowanie identyczne praktycznie…

          • Avatar
            Marta
            21 sierpnia 2014 at 15:45

            Ja ciemna masa;) na początku jak przypuscilam atak na marketowe półki z kaszkami, to wyszłam chyba z czterema nestle i bobovity, o zgrozo… Dopiero potem zaczęłam się edukować w temacie i szukać tych eko i nieslodzonych.
            Zaopatrzylam się w kaszke jaglana baby sun, tylko powiedzcie mi, czy ona ma smakować jak karton czy trafiłam jakieś felerne opakowanie? Bo nie chcę córki podtruc:(

          • Avatar
            ftomek
            6 marca 2017 at 09:49

            Smakija Cudownie smakuje, nie ma porównania do innych kaszek. Polecam

          • Wiola
            Wiola
            6 marca 2017 at 11:31

            Do usług. 🙂

    • Wiola
      Wiola
      29 kwietnia 2014 at 20:25

      Magda, nie mam tego kleiku w domu. Posiłkowałam się zdjęciami z internetu. Na tym zdjęciu ma w porządku skład.

      Odpowiedz

Napisz odpowiedź