Menu
książki / książki dla dorosłych

Seria „Rosie”, czyli gdyby Sheldon Cooper został ojcem

Jeżeli kojarzycie serial „Teoria wielkiego podrywu” (czy też oryg. „The Big Bang Theory' – nie lubię polskiego tytułu), który niedawno się zakończył i lubicie Sheldona Coopera, to pokochacie serię „Rosie” i odnajdziecie się w książkach Graeme’a Simsiona.

Cała seria jest trylogią, która nie schodzi z list bestsellerów (poleca ją nawet Bill Gates) i do tej pory została przetłumaczona na 30 języków. Są to niezwykle zabawne książki o miłości i logice (w zdecydowanym nadmiarze). Głównym bohaterem (i narratorem) jest bowiem Don Tillman, który jest niezwykle błyskotliwym profesorem genetyki z zespołem Aspergera. Jego zachowanie na pewno skojarzy Wam się z Sheldonem.

Pierwsza część – „Projekt Rosie” – to ciepła i zabawna historia dotycząca relacji damsko-męskich i problematyki funkcjonowania w społeczeństwie wyjątkowych jednostek z zespołem Aspergera. Don postanawia znaleźć sobie żonę. Nie będzie to jednak takie proste. Don bowiem opracował szesnastostronicowy kwestionariusz, który ma za zadanie wyłonić najlepszą dla niego kandydatkę. Tymczasem poznaje barmankę Rosie – piękną inteligentną kobietę, która nijak nie pasuje do „standardów” Dona.

Jak zapewne się domyśliliście, Rosie zostaje żoną Dona. O ich wspólnych perypetiach jako małżeństwo przeczytacie już w drugiej części – „Efekt Rosie”. Opowiada on o Donie jako tacie, dostosowaniu się do nowej roli. Bowiem gdy Don dowiaduje się o tym, że wkrótce ich rodzina się powiększy, postanawia jak najlepiej się do tego przygotować. Rozpisuje plan na ciążę i dziecko. Tworzy odpowiednie arkusze kalkulacyjne, ustala szczegółowe zasady i oczywiście ma zamiar stworzyć idealny wózek dla potomka.

Z kolei trzeci tom – „Finał Rosie” – w głównej mierze dotyczy Hudsona – syna Dona i Rosie. Hudson powoli wchodzi w okres nastoletniości. Szkoła Hudsona zaczyna sygnalizować rodzicom, że chłopiec może mieć zespół Aspergera. Don postanawia więc pomóc synowi, jak najlepiej potrafi. W niektórych zachowaniach Hudsona często widzi samego siebie. Don ma bogate doświadczenie, jeśli chodzi o niedopasowanie do społeczeństwa. Wkrótce przekonuje się jednak, że choć w wielu aspektach są do siebie podobni, to świat, w którym żyją, jest zupełnie inny.

Każda z części jest inna. Pierwsza jest niezwykle zabawna. Dopiero poznajemy w niej bohaterów serii, ich charaktery i typy osobowości. W drugiej zauważamy, że Asperger niejedno ma imię i mimo że osobom ze spektrum autyzmu ciężko jest się dostosować do zmian, dostrzegamy, jak zmienia się Don. Jak ewoluuje jego podejście, jak uczy się pewnych zachowań społecznych. Ostatnia część jest z kolei bardzo na czasie. Porusza wiele wątków dyskryminacji i nietolerancji. Opowiada również o tym, co przeżywają nastolatkowie. Nie tylko te ze spektrum.

Tematyka zespołu Aspergera jest mi wyjątkowo bliska. Przez wiele lat myślałam, że dotyczy bezpośrednio mnie. Przekonałam się, że jednak nie, gdy zaczęłam zagłębiać się w informacje na temat wysokiej wrażliwości i introwertyzmu.

Jeżeli interesuje Was tylko jedna część i zastanawiacie się, czy trzeba trylogię czytać od pierwszej do ostatniej, to podpowiem, że nie trzeba. Na początku drugiej i trzeciej części jest mniej więcej wyjaśnione, co działo się w poprzedniej i kto jest kim.

Cała seria jest taka świeża i zdecydowanie inna niż czytane dotychczas przeze mnie historie (a musicie wiedzieć, że było ich sporo ;)). Mimo że porusza poważne problemy, to ma w sobie wiele humoru, jest zabawna i mega wciągająca. Choć obfituje w refleksje na temat autyzmu, rodzicielstwa i odpowiedzialności, to czytanie jej jest niezwykle relaksujące. Jak oglądanie „Big Bang Theory”. 🙂

Książki możecie zamówić tutaj:

– Projekt Rosie (o tym, jak Don doszedł do wniosku, że chce się ożenić i opracował specjalne kwestionariusze mające mu to umożliwić): Projekt Rosie

– Efekt Rosie ( o tym, jak Don dowiedział się, że zostanie ojcem i na czym polegał „Projekt Dziecko”): Efekt Rosie 

– Finał Rosie (o tym, jak Don bazując na własnych doświadczeniach pomaga Hudsonowi w jego własnych zmaganiach): Finał Rosie

Wiola Wołoszyn O autorze

Cześć, jestem Wiola i jestem matką wariatką. Matką dwóch małych wariatów, autorką książki dla dzieci (od której dzieci nie uciekają), neurologopedą. Codziennie nadzoruję domowym cyrkiem, animuję rodzinną rzeczywistość, a w międzyczasie bloguję i próbuję się wyspać. Na blogu pokazuję, co warto kupić, gdzie warto wybrać się z dzieckiem (i bez dziecka). Czasem też trochę się wymądrzam. Rozgośćcie się. Kawy, herbaty, wina?

Brak komentarzy

    Napisz odpowiedź