Menu
książki / książki dla dzieci

Nowe tytuły z serii Mali WIELCY już są!

Kilka miesięcy temu pokazywałam Wam nową, świetną serię Mali WIELCY we wpisie Książki udowadniające, że wszystko jest możliwe. Teraz swoją premierę mają 4 nowe części – o Audrey Hepburn, Astrid Lindgren, Stevie Jobsie i Marinie Lutherze Kingu.

Autorką wszystkich części jest hiszpańska pisarka Maria Isabel Sánchez Vegara. Ilustracje jednak są dziełem różnych rysowników. Cała seria przedstawia historie niezwykle wybitnych osób, które zapisały się w dziejach świata. Każde z nich było dzieckiem, takim jak Wasze dzieci.

Wszystkie książki z serii można czytać już z najmłodszymi dziećmi (w wieku przedszkolnym). Myślę, że będą też interesujące dla dzieciaków w wieku wczesnoszkolnym jako książki do samodzielnego czytania – krótkie opowiadania, przystępna treść, duże litery. Mój drugoklasista zachwycił się historią o Stevie Jobsie. Po przeczytaniu jej stwierdził, że zaprojektuje latające telefony. 🙂

W każdej książce znajdują pięknie ilustrowane opowiadania, a pod koniec oryginale zdjęcia z życia danej postaci i skrócona biografia. Każą część ma 32 strony i jest naprawdę bardzo ładnie wydana – twarda, solidna oprawa.

A teraz znajdziecie je na stronie wydawnictwa Smart Books w super cenach!

Audrey Hepburn

Audrey Hepburn, czyli jedna z największych aktorek filmowych i teatralnych wszech czasów. Gdy wybuchła II wojna światowa, Audrey była dzieckiem. Jej rodzinie brakowało jedzenia, była świadkiem wojennych tragedii. Po wojnie przeniosła się do Londynu. Chciała spróbować swoich sił w balecie. Niestety, z powodu niedożywienia, była zbyt osłabiona, aby zostać baleriną. Postanowiła więc zostać aktorką. Jej kariera szybko nabrała tempa po tym, jak wystąpiła w sztuce Gigi na Broadwayu czy w hollywoodzkiej produkcji „Śniadanie u Tiffany’ego”.

W książce możecie przeczytać też o mało znanych faktach na temat Audrey, z którymi bardzo się utożsamiam. <3 Audrey uwielbiała spędzać czas w samotności, w swoim mieszkaniu. Otrzymywała mnóstwo nagród, ale wciąż miała wrażenie, że nie zasługuje na nie. Kiedy przeszła na emeryturę, została ambasadorką Dobrej Woli organizacji UNICEF, I to przyniosło jej więcej szczęścia niż aktorstwo i taniec.

Audrey żyła według zasady:

Tańcz, jakby nikt nie patrzył,

Śpiewaj, jakby nikt nie słuchał,

Żyj, jakby ziemia była niebem.

Do kupienia tutaj – Audrey Hepburn

Astrid Lindgren

Astrid to również mój człowiek. Nasze biografie nieco się pokrywają. Mała Astrid wychowała się na farmie obok małego miasteczka w Szwecji, Od pierwszych lat życia kochała książki. Kiedy nauczyła się czytać, nie mogła przestać. Uważała, że książki są „nieznośnie wspaniałe”. Wkrótce przeczytała wszystkie lektury, które były dostępne w bibliotece. Kiedy miała 13 lat opublikowała swoje pierwsze opowiadanie w lokalnej gazecie. Astrid była buntowniczą nastolatką. Jako pierwsza w miasteczku obcięła włosy na krótko. W wieku 19 lat została samodzielną mamą.

Gdy jej młodsza córka, Karin, zachorowała, poprosiła Astrid, żeby opowiedziała jej historię o Pippi Pończoszance (imię wymyśliła Karin). Astrid stworzyła historię o nadzwyczajnej, nieustraszonej i niezwykle silnej dziewczynce, która mieszkała we własnym domu, razem z małpą i koniem. Wkrótce po tym historiami o szalonej Pippi zachwycały się dzieci na całym świecie. Pippi stała się ponadczasowym bestsellerem, przełamującym społeczne normy i oczekiwania wobec dziewczynek. Astrid napisała jeszcze wiele innych, pięknych opowieści. Otrzymała też najważniejszą nagrodę w świecie literatury dla dzieci – dwa medale Hansa Christiana Andersena. Jej imieniem nazwano też planetę. A wszystko dzięki temu, że była dziewczynką, która nigdy nie chciała dorosnąć.

Do kupienia tutaj – Astrid Lindgren

Steve Jobs

Pewnie niewielu z Was o tym wie, że biologiczni rodzice Steve’a oddali go do adopcji. Został adoptowany przez rodzinę Jobsów. Jego nowy tata był mechanikiem. Razem ze Stevem często rozkładali różne urządzenia na części pierwsze i składali na nowo, ucząc się, na czym polega ich działanie. Gdy Steve poszedł do szkoły, nudził się na lekcjach. Lubił jedynie koło zainteresowań prowadzone przez firmę produkującą sprzęt elektroniczny. Na obozie letnim pierwszy raz poznał komputer, który wtedy jeszcze zajmował cały pokój.

Steve nie studiował. Dostał się na studia, ale szybko je rzucił. Również uważał, że są nudne. Pracował dla producenta gier wiedo Atari. Zarobione pieniądze przeznaczał na podróże. W Indiach dzięki sztuce medytacji nauczył się nie martwić o wczoraj i jutro, skupiać się na tym, co jest teraz. Po powrocie, razem ze swoim przyjacielem Wozem postanowili stworzyć firmę produkującą komputery osobiste. Początkowo ich siedzibą był garaż. Steve’owi zależało na tym, aby komputery były łatwe w obsłudze i dostępne dla każdego. Zależało mu głównie na tym, aby ułatwiały życie. Tak powstała marka Apple. Wszystko to dzięki odwadze, by podążać za głosem serca i intuicją.

Do kupienia tutaj – Steve Jobs

Martin Luther King

Mały Martin urodził się w bardzo religijnej rodzinie baptystów. Jego tata, wujek i dziadek byli pastorami. Nie miał problemu z odróżnianiem dobra od zła. A wiele złego zaczęło dziać w otoczeniu małego Martina. Najpierw rodzice jego przyjaciela zabronili mu się z nim spotykać. Potem w miejscach publicznych zaczęto wydzielać strefy dla czarnoskórych. Martin nie mógł tez chodzić do szkoły ze swoim przyjacielem. Gdy był na studiach, dowiedział się o Mahatmie Gandhim, który dzięki pokojowym protestom zmienił życie milionów ludzi w Indiach. Gdy sam został pastorem, głosił, że na nienawiść nie można odpowiadać nienawiścią, tylko miłością.

W 1963 r. Martin poprowadził marsz protestujących na Waszyngton. Wygłosił wtedy jedno ze swoich najsłynniejszych przemówień. Zaczął je od słów:

Mam marzenie…

W 1964 r. został najmłodszą wówczas osobą, której przyznano Pokojową Nagrodę Nobla. Rok później Kongres Stanów Zjednoczonych całkowicie zniósł segregację rasową. Marzenie Martina inspiruje do dziś.

Do kupienia tutaj – Martin Luther King

Wiola Wołoszyn O autorze

Cześć, jestem Wiola i jestem matką wariatką. Matką dwóch małych wariatów, autorką książki dla dzieci (od której dzieci nie uciekają), neurologopedą. Codziennie nadzoruję domowym cyrkiem, animuję rodzinną rzeczywistość, a w międzyczasie bloguję i próbuję się wyspać. Na blogu pokazuję, co warto kupić, gdzie warto wybrać się z dzieckiem (i bez dziecka). Czasem też trochę się wymądrzam. Rozgośćcie się. Kawy, herbaty, wina?

Brak komentarzy

    Napisz odpowiedź